O
etyce i kulturze słów kilka.
Zgodnie z obietnicą daną w
poprzednim numerze “Zewu Natury” pozwolę sobie teraz pokrótce
przedstawić polonijnej braci łowieckiej najważniejsze zwyczaje
łowieckie. Te najczęściej kultywowane w naszej obrzędowości to –
ślubowanie, chrzest albo pasowanie, złom, pokot i Hubertowiny. Dla tych,
którzy w rodzinnym kraju nie mieli przyjemności polować, przyznajcie już
same nazwy brzmią interesująco i tajemniczo zarazem, ale uwierzcie –
wśród myśliwych Polskiego Związku Łowieckiego są kultywowane z całym
szacunkiem i powagą.
Tradycyjnie pierwszym zwyczajem,
który niejako inicjuje dojrzałe i pełnoprawne uczestnictwo w łowach to
ślubowanie. Ponieważ dla fryca jest wielkie święto, to i organizacje
łowieckie, na których terenach ma ono miejsce, dbają o uroczystą oprawę
tej ceremonii- wszak zdarza się ono dla każdego z nas tylko raz w życiu.
Ślubowanie jest organizowane zazwyczaj po zakończeniu kursu dla członków
PZŁ, przy okazji walnych zgromadzeń, bądź też przed odbyciem pierwszego
polowania. Naturalnie polowania zbiorowego. Grupa polonijnych myśliwych,
którzy byli uczestnikami kursu dla kandydatów na członków PZŁ w
Tarnowie, w 2005 roku miała okazję uroczyście ślubować na zakończenie
kursu. A jak przebiega taka ceremonia? Otóż fryce składający ślubowanie
występują przed szereg myśliwych i klękają na lewym kolanie. Zdejmują
nakrycia głowy (wraz z nimi wszyscy uczestnicy ceremonii), w prawej ręce
trzymają broń opartą stopką o ziemię. Za ślubującymi stoją ich
opiekunowie, którzy prawą dłoń kładą na ramieniu fryca. W zależności od
tego na jakim szczeblu ślubowanie się odbywa, osobą przyjmującą jest
prezes, łowczy albo prowadzący polowanie. Przyjmujący ślubowanie
wypowiada rotę, która brzmi następująco:
Przystępując do grona
polskich myśliwych ślubuję uroczyście: przestrzegać sumiennie praw
łowieckich, postępować zgodnie z zasadami etyki łowieckiej, zachowywać
tradycje polskiego łowiectwa, chronić przyrodę ojczystą, dbać o dobre
imię łowiectwa i godność polskiego myśliwego.
Po wypowiedzeniu roty myśliwi
powstają, a przyjmujący ślubowanie wypowiada formułę:
Na chwałę polskiego łowiectwa
bądź prawym myśliwym, niech Ci bór darzy.
Po czym wszyscy zebrani
odpowiadają – Darz Bór, a sygnalista gra sygnał “Darz Bór”
Taka jest polska tradycja. Czy
zdaniem szanownych kolegów – polonijnych myśliwych – coś stoi na
przeszkodzie, by zwyczaj ten kultywować i na amerykańskim gruncie, w
polonijnych klubach łowieckich? Wydaje mi się, że nie i mam nadzieję
stanie się on ważnym elementem obrzędowości również tutaj. Drodzy
koledzy myśliwi, rozpoczęcie sezonu łowieckiego tuż tuż i jeśli
będziecie zaczynali polować z nowoprzyjętymi członkami – to macie
doskonałą okazję godnie ich w krąg myśliwych wprowadzić.
Darz Bór
Zbigniew Barański